Idealny, udany związek - w czym tkwi jego sekret?

Idealny, udany związekW czym tkwi sekret idealnych, udanych związków? Każdy chciałby, by jego związek na przekór statystykom okazał się idealny, udany i wieczny. Problemy z drugą połówką raz kończą się na błahej kłótni, a innym razem doprowadzają do rozwodu. Nieraz bardzo ciężko jest określić czyja to w końcu wina.

Czy istnieje sekret na idealny związek? Czy da się wytrzymać z wadami drugiej strony całe lata?

Otóż tak. Musicie poznać tylko kilka praw dotyczących psychologii, a zobaczycie, jak przeciwstawiać się pułapkom umysłu i nie dopuścić do rozpadu związku. Wystarczy uświadomić sobie, jakie motywy i myśli kierują partnerem bądź partnerką, a stanie się możliwe łagodzenie konfliktów.

Czy zmieniamy się po ślubie?

Wielu ludzi kończących związek tłumaczy, że druga strona strasznie się zmieniła po zawarciu związku małżeńskiego, czy też po wprowadzeniu się do wspólnego mieszkania. Co ciekawe, obie strony konfliktu widzą swoją byłą miłość w negatywnych barwach, ale żadna nie potrafi się przyznać do własnych win. I tu właśnie tkwi pierwsze ziarnko tajemnicy do rozgryzienia. Ludzie mają skłonności do tuszowania swoich wad. Każdy chce jak najmniejszym kosztem pozbyć się poczucia winy i żyć w przekonaniu, że jest dobrym człowiekiem. Każdy z nas podlega temu nieraz durnemu prawu, które każe nam zrobić cokolwiek, by poczuć się dobrze. Tak więc, kiedy pojawiają się kłopoty, wolimy zrzucić winę na kogoś, kogo kochamy, ponieważ jakaś podświadoma część nas najbardziej kocha siebie. Kluczem do rozgryzienia tej psychologicznej gry umysłu jest uświadomienie sobie, że w ogóle istnieje i jak działa. Krokiem do przodu jest zaakceptowanie własnych wad oraz wad bliskiej osoby. W początkowej fazie związku wysoki poziom hormonu zwanego oksytocyną każe nam przymykać oczy na niedoskonałości tego, kim jesteśmy zauroczeni. Dlatego dla niektórych jest wręcz szokiem, kiedy odkrywają wzajemnie swe wady, po ustaniu początkowej fazy miłości- zauroczenia. Powiedz swojemu partnerowi/partnerce, jak to działa i każ mu/jej przygotować się na chwilowe kłopoty i dyskomfort związane z wejściem w drugą fazę miłości, czyli wspólne życie. Najlepsza jest tak jak z resztą prawie wszędzie, szczerość. Strach i kompleksy, ukrywanie własnych wad to najgorsze, co można zrobić. One i tak prędzej czy później wyjdą na jaw, a chyba nie chcecie, by wyszły w niemiły dla ukochanego/ukochane sposób. Wspólne przedyskutowanie swoich słabych stron pozwoli wam na pełne zrozumienie perspektywy drugiej strony. Dzięki temu nikt nie będzie miał wygórowanych oczekiwań względem drugiej osoby. Nie jesteśmy ideałami i nie wolno nam bać się do tego przyznać. Prawdziwie dojrzali ludzie razem pracują nad swoimi wadami, akceptują je w powierniku życia i rozumieją.

Czy mała kłótnia zawsze jest mała?

Niestety, każdy z nas widzi świat ze swojej perspektywy. To, co tobie wydaje się oszczędnością, może wydawać się twojej drugiej połowie skąpstwem. Nasze postrzeganie jest kształtowane przez doświadczenia, czynniki osobiste i w głównej mierze przez wrodzony egoizm. Tak jak wcześniej wspomniałem, nie lubimy mieć świadomości tego, że źle postępujemy, a więc wypieramy dowody na niesłuszność naszych działań, szukając wymówek, czym czasem ranimy bliską naszemu sercu osobę. Kłótnie w związku nie są rzadkością, ale rozróżniamy ich dwa rodzaje. Pierwszy to sprzeczka, w której chodzi o porozumienie. Nie zgadzacie się ze sobą w jakiejś sprawie, a więc chcecie dojść do kompromisu, albo przekonać drugą stronę do swych racji. Czasem nawet podnosicie głos, ale dopóki w ruch nie pójdą ciężkie słowa, jest dobrze. Może jedna ze stron odpuści i kłótnia się skończy, a może dacie sobie spokój ze zmęczenia. W rzadkich przypadkach jedna strona zaakceptuje poglądy drugiej, ale to także jest trudne, albowiem chcemy wydawać się sobie stabilni emocjonalnie, inteligentni i zrównoważeni. Zmiany poglądów niejako zaburzają nasz pozytywny obraz we własnych oczach, dlatego tylko silni ludzie są w stanie ot, tak odrzucić swoje stałe przekonania i przyznać, że byli w błędzie. Kiedy którąś ze stron poniosą emocję i powie o jedno słowo za dużo, istnieje duże ryzyko, że kłótnia przerodzi się w taką mającą na celu atakowanie drugiej strony i obronę swojego ego. Mówiąc do męża czy żony: „Jesteś głupkiem” z pozoru nie czynimy nic okropnego. Ot zwykłe uniesienie w gniewie. Niestety, nawet jedno słowo staje się często przyczyną łańcucha wyzwisk. Druga strona odpowiada na wyzwisko, gdyż się po prostu broni. I co uzyskujemy? Dwójkę ludzi, którzy zamiast myśleć, rzucają w siebie obelgami, byle tylko wygrać słowne porachunki. Nikt nie lubi odnosić w nich porażki. Przyznajcie, ile razy wam się zdarzyło powiedzieć „STOP” kiedy poczuliście, że przesadzacie? Nigdy? To nic nowego, gdyż każdy ma wpojoną w mózgu potrzebę bronienia swojego ego. A zarzut, że jesteśmy głupi, je osłabia. Dlatego staramy się oczernić współmałżonka. Myślimy sobie „O nie, ja na pewno nie jestem taki, jak on/ona mówi! Skoro kłamie, sam/a musi być głupia!”. Zamiast racjonalnie spojrzeć na drugą stronę i zdawszy sobie sprawę, że ranienie innej osoby nie prowadzi do niczego dobrego, wolimy pluć na siebie jadem. Po kilku albo kilkunastu takich walkach robi się na tyle ostro, że miłość zaczyna powoli gasnąć. I wtedy widzimy jeszcze więcej wad partnera/ partnerki, bo każde zachowanie jest dla nas pretekstem do narzekania. To, co kiedyś było w nim/niej zaletą, teraz jest przypadkiem. Z kolei zachowania negatywne już nie zostają usprawiedliwione. Za każde przewinienie obarczamy swoją miłość szeregiem wad, które nakręcają spiralę naszej nienawiści. Zachowaj więc rozsądek w wymianie zdań. A kiedy powiecie sobie o kilka słów za dużo, przeproś. Powiedz, że to twoja wina. Nie musisz nawet w to wierzyć Byle by zastopować nieuzasadnioną agresję, która może was zniszczyć. Jedno małe przepraszam uczyni cię człowiekiem pozytywnym w oczach drugiej strony.

Czy nuda zabija związek?

Jeżeli twoja żona jest domatorką, a ty w ramach urozmaicenia wam życia na siłę ciągniesz ją na imprezę, możesz tylko zaszkodzić waszej przyszłości. Jeżeli twój mąż nie lubi zmian, a ty nagle urządzasz sypialnię w stylu Feng shui, aby było wam lepiej, także możesz pogorszyć sprawę. Każdy pomysł należy przedyskutować z partnerem/partnerką. Nad każdą decyzją zastanów się nawet dziesięć razy i przemyśl, jak odbierze to druga osoba. Każdy ma swój własny styl bycia, więc wprowadzanie radykalnych zmian to kiepski pomysł. Jeżeli chcecie sobie urozmaicić wspólne życie, dyskutujcie jak to zrobić. Rozmowa, rozmowa i jeszcze raz rozmowa. Ona jest drogą do porozumienia. Tylko dzieląc się perspektywą swojego widzenia, można oczekiwać, że ukochany/ukochana nas zrozumie. Tak więc rozrywki i przemeblowania planujcie razem, a dopiero gdy masz pewność, że on/ona ucieszy się z niespodzianki, zrób mu ją. Kiedy coś nie wyjdzie, nie upieraj się przy swoim stanowisku. Każdy ma prawo do błędu, ale każdy ma również obowiązek jego naprawiania. A tylko zdając sobie z niego sprawę możemy nad nim pracować. A co z nudą w łóżku? Co z sytuacjami, kiedy jedna strona nie ma ochoty na seks, podczas gdy drugą aż rozsadza libido? Należy znaleźć kompromis. Szczerze porozmawiać. Nawet kupienie żonie gadżetu erotycznego nie jest złym pomysłem. Co więcej, kobiety, które zaczęły używać wibratora jako elementu gry wstępnej, o 50% chętniej uprawiają seks! A co w sytuacji, kiedy to pan ciągnie panią do łóżka, a ona wymawia się bólem głowy? Otóż drogie panie, seks to równie silne lekarstwo na ból, jak kilka tabletek paracetamolu! Można dzięki diecie zwiększyć swoje libido, a więc róbcie wszystko, żeby sprostać wymaganiom partnera. Śmiało mówicie o tym, co was trapi i wspólnie rozwiązujcie problemy. Wracając jeszcze do spraw poza łóżkowych- kobiety często czują się niedoceniane przez partnerów. Nie musisz kupować jej ekstra bukietu kwiatów bez okazji (choć nie zaszkodziłoby). Panie docenią pocałunek przed wyjściem do pracy, telefon w ciągu dnia z pytaniem, jak się czujesz, czy przytulenie, kiedy jest zajęta czymś innym. Dla faceta to błahostki, ale dla kobiety być może ważne sygnały, że ogień miłości wciąż między wami płonie. Doceniaj także potrawy, które ci gotuje, mów, że jej trud był tego wart. A kiedy jest smutna, powiedz jej, że pięknie wygląda. Mężczyzna jest jeszcze prostszy, za komplement odnośnie do swoich talentów, siły czy odwagi dałby się nożem pokroić. Nie szczędźcie sobie miłych słów, a nuda nie będzie wam straszna. Bądźcie dla siebie wyzwaniem, zdobywajcie się i adorujcie, a każdy dzień będzie jak pierwszy dzień waszego związku.

Komentarze